Amerykański eksport soi cierpi – wnioski po raporcie WASDE

wpis w: Bez kategorii | 0

Mając na uwadze nieustępujące ryzyka związane z nakładaniem kolejnych to nowych ceł ze strony zarówno Stanów Zjednoczonych jak i Chin, lipcowy raport WASDE musiał przyciągnąć dużą uwagę, a wielu inwestorów chciało ujrzeć, czy ostatnie kroki podejmowane przez dwie, największe gospodarki świata, znajdą odzwierciedlenie w zaktualizowanych projekcjach amerykańskiego Departamentu Rolnictwa (USDA). Krótko mówiąc znalazły, choć w i tak kiepskiej publikacji można doszukać się pewnych jaśniejszych punktów. Warto zauważyć, że bezpośrednio po opublikowaniu danych (godzina 18:00) notowania kluczowych zbóż (pszenica, kukurydza, soja) poszybowały w górę, sterowane w dużej mierze przez ceny kukurydzy. Z drugiej strony, mając do czynienia z tak skrajnie wyprzedaną klasą aktywów (indeks surowców rolnych Bloomberga osiągnął wczoraj nowe, historyczne minimum) tego rodzaju reakcje nie powinny specjalnie dziwić.

Chiński juan ponownie na celowniku spekulantów

Choć miesięczna publikacja sprowadza się przede wszystkim do zmian prognoz odnośnie do zapasów na koniec sezonu (2018/2019) i w mniejszym stopniu do innych wielkości, to tym razem centrum uwagi znalazło się nieco w innym miejscu. Mianowicie, największe zainteresowanie przyciągnęła informacja, iż USDA zdecydował się obniżyć projekcje eksportu amerykańskiej soi wiążąc ten ruch bezpośrednio z wojną handlową prowadzoną z Chinami (kraj ten jest głównym importerem amerykańskiego ziarna). W efekcie szacunek dla zapasów na koniec sezonu został podwyższony do największego poziomu w historii (zwyżka z 385 do 580 milionów buszli).

Szacunek zapasów na koniec sezonu 2018/2019 osiągnął najwyższy poziom w historii, źródło: Bloomberg, InsiderFX Research

Nowe cła sprawiają, że import soi dla niektórych państw może stać się coraz droższy (tyczy to się również innego rodzaju dóbr), przez co ziarno to chociażby w pewnym stopniu może zacząć być zastępowane substytutami, ograniczając przez to światowy handel i utrzymując presję spadkową na cenie surowca. Z tego właśnie powodu jakiekolwiek działania protekcjonistyczne uważane są za inflacjogenne. Prostym przykładem może być choćby implementacja przez USA taryf celnych na sprzęt wykorzystywany w pralniach (wyposażenie), które doprowadziło do mocnego podbicia cen na rynku krajowym (producenci zauważają, że import ich produktów staje się coraz droższy, przez co mogą pozwolić sobie na podnoszenie marż). Wróćmy jednak do rozważań będących w centrum niniejszej analizy.

Zrewidowane prognozy USDA dla kluczowych zbóż, źródło: USDA, InsiderFX Research

Jak można zauważyć, lipcowa publikacja nie należała do specjalnie udanych, tyczy się to przede wszystkim pszenicy oraz soi. Jeśli chodzi o drugi z wymienionych gatunek ziarna warto również zauważyć, że konsensus wskazywał na i tak już pesymistyczny wariant (dynamiczny skok estymacji dotyczącej zapasów), dlatego też zwyżka o blisko 200 mln buszli musi robić, niestety negatywne wrażenie. Najprawdopodobniej oczekiwania uczestników rynku nie brały pod uwagę wyraźniejszej redukcji oczekiwanego eksportu surowca, co naturalnie odbija się echem na poziomie szacowanych zapasów. W tym miejscu warto również nadmienić, że Chiny już jakiś czas temu poinformowały, że zaprzestają kontraktować kolejne dostawy soi z USA (bardzo wysoki koszt po uwzględnieniu ceł), co może doprowadzić do zmniejszenia produkcji opartej ta tymże surowcu w Państwie Środka w najbliższych miesiącach. Sytuacja ta jednak może poprawiać się wraz końcem roku, kiedy to zwyczajowo udział importu amerykańskiej soi do Chin spada kosztem soi brazylijskiej, o czym szczegółowo pisałem na początku kwietnia.

Czy za paliwo zapłacimy jeszcze więcej?

Jeśli chodzi o kukurydzę jedynym, jasnym punktem było obniżenie prognozy dotyczącej zapasów na koniec sezonu. Z tego też powodu reakcja wzrostowa na tym zbożu była zdecydowanie największa, co poniekąd wsparło pozostałe ziarna. Z punktu widzenia globalnych szacunków należy nadmienić, że o ile w przypadku pszenicy oraz kukurydzy różnica między światową konsumpcją i produkcją stała się dodatnia (nadwyżka tej pierwszej), o tyle z dokładnie odwrotnym scenariuszem mamy do czynienia na rynku soi, co tylko podkreśla szereg trudności inwestycyjnych związanych z tym surowcem. Choć przestrzeń do dalszych zniżek cen wszystkich analizowanych zbóż nie wydaje się znacząca z obecnych poziomów, to o większe odbicie w najbliższym czasie może być niezmiernie trudno mając na uwadze fakt, że dalsza eskalacja konfliktu handlowego jest bardzo prawdopodobna. Z drugiej strony Donald Trump sam strzela sobie w kolano, gdyż jego elektorat zamieszkiwany jest w części przez stany będące kluczowymi producentami zbóż (w tym soi), co w obliczu nadchodzących wyborów uzupełniających do Kongresu (listopad) nie wróży zbyt dobrze.

Soja, MN1, źródło: xStation5, InsiderFX Research

Przyglądając się długoterminowemu wykresowi kontraktów na soję można stwierdzić, że obecnie ceny znajdują się na krawędzi kolejnego wsparcia w okolicy 855 USD. Zamknięcie świecy miesięcznej (tygodniowej również) poniżej tego pułapu, wydaje się otwierać drogę do dalszych spadków co najmniej w okolicę 790 USD, gdzie przechodzi również zniesienie 78,6% mierzonego ruchu wzrostowego. Dopiero zamknięcie świecy miesięcznej powyżej 905 USD mogłoby dać więcej pola manewru stronie popytowej, przyczyniając się do potencjalnego wzrostu w rejon 1075 USD. Reasumując, o ile wszystkie analizowane ziarna pozostają skrajnie wyprzedane, to perspektywa rychłego odbicia wydaje się mocno zamglona. Prawdziwym punktem przełomowym mogłoby być całkowite zażegnanie sporu handlowego na linii USA – Chiny, który to scenariusz na ten moment nie wydaje się realistyczny.