Blef czy realna zmiana? Wnioski po posiedzeniu Banku Anglii

wpis w: Bez kategorii | 0

Wczorajsze posiedzenie Banku Anglii spowodowało pokaźne umocnienie funta szterlinga, a to wszystko zasługa dość nieoczekiwanej, jastrzębiej zmiany ze strony brytyjskiej Rady Polityki Pieniężnej. Takowa postawa z jednej strony może nieco zaskakiwać, niemniej jednak mając na uwadze fakt, że Bank Anglii ma za cel wyłącznie inflację wydaje się, że więcej jastrzębiego wydźwięku może być uzasadnione, choćby do pewnego stopnia.

Analizując komunikat BoE na pierwszy rzut oka wysuwała się wzmianka odnośnie do tego, że większość członków MPC dostrzega możliwość ograniczenia ekspansywnej polityki monetarnej w kolejnych miesiącach. Poza tym dodano, że rynek nie dostatecznie wycenia przyszłe podwyżki stóp procentowych, aczkolwiek fraza ta została także zawarta poprzednim razem, więc na tym polu zaskoczenie jest mniejsze. Prócz tego BoE, po pewnym okresie przerwy, ponownie zaznaczył, że tolerancja wyższej inflacji obniża się, a to głównie z uwagi na zanikający zastój na rynku pracy (środowy raport pokazał największy od dłuższego czasu przyrost zatrudnienia).

Realne płace w UK wciąż pozostają ujemne, źródło: Bloomberg, InsiderFX Research

Jednym z ostatnich, godnych odnotowania komunikatów był ten dotyczący przyszłej dynamiki inflacji. BoE spodziewa się bowiem, że wskaźnik CPI przekroczy w październiku 3%, to właśnie na tej podstawie prawdopodobnie zdecydowano się zaostrzyć retorykę. Niemniej jednak trzeba brać pod uwagę fakt, że wyższa presja inflacyjna wynika przede wszystkim z czynników egzogenicznych w postaci deprecjacji funta w ostatnich miesiącach. Obraz ten jest zgoła inny niż w strefie euro, gdzie solidny wzrost gospodarczy może wspierać trendy inflacyjne w najbliższym czasie, zaś mocniejsze euro, będące wynikiem silniejszego popytu wewnętrznego, wcale nie musi okazać się większym problemem.

Płace i produktywność problemem współczesnej gospodarki

Głównym problemem BoE w tym momencie wydaje się trzy kwestie: wciąż ujemna dynamika płac, niepewność związana z negocjacjami ws. wyjścia z UE mogąca ciążyć inwestycjom i wydatkom konsumpcyjnym oraz ospały wzrost gospodarczy. Przypomnijmy, że Wielka Brytania odnotowała w drugim kwartale najniższą dynamikę PKB wśród gospodarek G7. Z kolei głównym czynnikiem tak słabego wyniku była właśnie kiepska konsumpcja. Mając na uwadze fakt, że sektor ten odpowiada za największą część wzrostu gospodarczego i zestawiając ten fakt z wciąż ujemną dynamiką płac wydaje się, że obraz ten może mieć miejsce również w trzecim kwartale. Tym samym w mojej ocenie szanse na podwyżkę stóp procentowych w obecnym środowisku są raczej nikłe, przynajmniej do momentu znaczniejsze odbicia w płacach.

Produkcja przemysłowa, przetwórstwo przemysłowe oraz produkcja budowlana w UK, źródło: Bloomberg, InsiderFX Research

Jest również prawdopodobne, że BoE chciał nieco wywrzeć wpływ na rynek, nie zamierzając w ogóle zmieniać parametrów polityki monetarnej w najbliższym czasie. Komentarze odnośnie tego, że rynek niedostatecznie wycenia podwyżki stóp były nakierowane z pewnością na chęć umocnienia GBP. Mocniejsza waluta może z czasem redukować presje inflacyjne wynikające z drogiego importu. Obecny stan rzeczy w Wielkiej Brytanii każe sugerować, że inflacja jest teraz najmniej pożądanym zjawiskiem, idącym w parze z bardzo stłumioną ekspansją gospodarczą. Nie ma tutaj cienia wątpliwości, że to nie popyt krajowy sam w sobie ciągnie ceny w górę, ale to słaby funt ma tutaj największe znacznie.

Na powyższym wykresie warto również wskazać, że w ostatnim czasie otrzymaliśmy dość mieszane dane z sektora przemysłowego i budowlanego. O ile przetwórstwo przemysłowe wyraźniej wzrosło w ostatnim miesiącu, to produkcja przemysłowa nie odnotowała już tak imponujących rezultatów. Z kolei w przypadku produkcji budowlanej doświadczyliśmy nawet spadku. O ile dane te były zgodne z przewidywaniami indeksów PMI to postawiają one sporą dozę niepewności w kwestii dalszego rozwoju sektora przemysłowego.

Krzywa OIS dla GBP wypiętrzyła się, źródło: Bloomberg, InsiderFX Research

Można powiedzieć, że BoE osiągnął swój cel, otrzymując mianowicie bardziej stromą krzywą rentowności. Wzrosły również wyraźniej stawki OIS dla GBP, będące narzędziem do wyceniania prawdopodobieństwa zmian stóp procentowych przez bank centralny. Na powyższym wykresie widać, że w ciągu zaledwie tygodnia stawki OIS wzrosły nawet o ponad 20 punktów bazowych, wyceniając już w pełni podwyżkę stóp w UK w lutym 2018 roku. Co więcej, sam Mark Carney przyznał po samej decyzji, że znajduje się w gronie większości członków uważających, że wkrótce może przyjść potrzeba podwyżek stóp. Niemniej ponownie może być to tylko przykrywka w celu podbicia notowań GBP.

Niejednoznaczne raporty i konsternacja na rynku ropy

O ile w dalszym ciągu uważam, że stopy procentowe nie zostaną podniesione do czasu, kiedy płace mocniej nie odbiją, to największym ryzykiem dla owej projekcji jest determinacja samego Banku Anglii, które od dłuższego czasu notorycznie przestrzela cel inflacyjny. Tutaj jednak znowu kluczowe pozostaje to, jak wielu członków będzie obawiała się nadmiernej inflacji, kosztem możliwego spowolnienia gospodarczego. Na wczorajszym posiedzeniu mieliśmy wciąż tylko dwa głosy za podwyżką stąd wydaje się, że znaczna część członków jest na razie dość spokojna, znając ówcześnie dane o inflacji, a także raport z rynku pracy.

GBPUSD, W1, źródło: xStation5, InsiderFX Research

Technicznie para zbliża się do krytycznego oporu zlokalizowanego w okolicy 1,3450. Tuż nad nim przebiega górne ograniczenie kanału trendowego. Spodziewam się, że jeśli tylko rentowności amerykańskich obligacji podtrzymają swój ostatni trend, zapoczątkowany w tym tygodniu, wspomniany poziom może być punktem zwrotnym, powodując pewną korektę. Mimo wszystko uważam, że GBP będzie radził sobie lepiej od USD w kolejnych miesiącach, a nawet kwartałach.

Inna sytuacja może mieć miejsce na EURGBP, gdzie spadki nie będą tak proste z uwagi na silne impet wzrostowy na rynku wspólnej waluty. Tam konieczne mogą być kolejne, jastrzębie słowa ze strony BoE. Reasumując, do czasu odbicia płac realnych nie sądzę, że Bank Anglii zdecyduje się podnieść stopy procentowe, tym samym aprecjacja GBP względem EUR, ale i względem USD (choć w mniejszym stopniu) powinna być na tym etapie dość ograniczona.