EBC sygnalizuje powolny koniec skrajnie luźnej polityki

Spis treści

Pierwsze koty za płoty. EBC osiągnął skutek jaki zamierzał. Pomimo de facto ograniczenia tempa skupu aktywów, notowania euro zanurkowały, co w obliczu potężnego odbicia rynkowych miar oczekiwanej inflacji jest bardzo dobrą prognozą wyższej, zrealizowanej inflacji. Im niższy kurs euro, tym wyższa presja cenowa (droższy import), co poprzez efekt pass-through powinno oddziaływać pozytywnie na inflację. Warto dodać, że 6 tygodni temu EBC również udała się sztuka osłabienia wspólnej waluty po zakończeniu posiedzenia.

Sprawdź: Dlaczego Arabia Saudyjska musi otrzymać wyższe ceny ropy?

Możemy zaryzykować stwierdzenie, że EBC głowił się i troił, co zrobić z tym fantem. Z jednej strony oczekiwania rynku co do rozszerzenia programu luzującego, z drugiej strony silny wzrost oczekiwań inflacyjnych, odbicie cen ropy wywołane posiedzeniem OPEC (pomijając wątpliwości z nim związane) oraz lepsze dane makro ze strefy euro. Rada Prezesów wybrała chyba najlepiej jak się tylko dało. I mimo tego, że tak naprawdę od kwietnia rozpocznie się tzw. tapering, czyli ograniczanie skupu obligacji, Draghi twierdził, że owy tapering nie był dyskutowany na dzisiejszym posiedzeniu.

Jak widać w tweecie powyżej, EBC argumentował w dość dziwny sposób różnicę miedzy ograniczeniem QE o 20 mld EUR od kwietnia, a rozpoczęciem trwałego ograniczania skupu. Na konferencji podkreślał on wielokrotnie, że głównym powodem, dla którego zdecydowano się rozszerzyć skup o 9 miesięcy, przy zachowaniu mniejszej miesięcznej jego skali, była niepewna perspektywa gospodarcza i kwestia „politycznej niepewności”. Z drugiej strony starym zwyczajem nie zabrakło nacisków w kierunku większego zaangażowania się państwa członkowskich, celem kreowania „przyjaznego wzrostu gospodarczego”.

Jednym z przełomowych kroków, które zdecydowano się podjąć to zrezygnowanie z ograniczenia skupu papierów w postaci zbyt niskiej rentowności. Do tej pory EBC skupował jedynie papiery z stopą dochodu powyżej stopy depozytowej tj. -0,4%. Obecnie EBC będzie mógł kupować wszystkie papiery, zaczynając już od obligacji rocznych, przedtem skupowano papiery z terminem zapadalności minimum 2 lat.

Zmiana niemieckiej krzywej rentowności, źródło: Bloomberg
Zmiana niemieckiej krzywej rentowności, źródło: Bloomberg

Efektem takich zmian był silny wyprzedaż obligacji z długiego końca krzywej i napływ kapitału na krótki koniec. Dlaczego? Rynek odczytał zamiary EBC jako większe skupienie się na papierach krótkoterminowych (zwiększenie tego pola poprzez zrezygnowania z ograniczenia stopy depozytowej oraz możliwość skupu papierów z roczną zapadalnością).

Z kolei silny spadek rentowności na krótkim końcu krzywej ciąży na euro. Z punktu widzenia rynku walutowego, to właśnie papiery z relatywnie niedługim terminem zapadalności cechują się największą zależnością z walutą. Inwestorzy patrząc pod kątem alokacji kapitału wybierają bowiem możliwe najkrótszy termin inwestycji i możliwie największą stopę zwrotu (w zależności od preferencji odpowiednia kombinacja tych dwóch czynników). Oczywiście w przypadku papierów niemieckich nie możemy mówić tutaj o żadnym nominalnym dochodzie. Wzrost popytu na te papiery dyktowany jest wyłącznie przez zapowiedź EBC.

Zobacz: Deal OPEC prezentem dla USA? Rosja i kto jeszcze?

Draghi i jego załoga wybierając taki sposób działania prawdopodobnie przypuszczali, że euro będzie słabsza, co było z pewnością ich celem (pośrednim). Podjęte dzisiaj kroki można podsumować stwierdzeniem „zjeść ciastko i mieć ciastko”. EBC z jednej strony wykonał mały krok w kierunku wychodzenia z luźnej polityki monetarnej. Z drugiej strony spowodował istotną deprecjację euro, wręczając symbolicznie pałeczkę FED, która zakończy swoim posiedzeniem rok banków centralnych anno domini 2016.

Jeśli chodzi o zmienność rynkową, można się było podobnych ruchów spodziewać patrząc po tym, co jeszcze przed posiedzeniem EBC wyceniał rynek opcji walutowych (gigantyczny wzrost implikowanej zmienności w terminie overnight). Dość dodać, że tuż po wyborach w USA sugerowałem wzrostowy trend na dolarze z możliwymi korektami. Niemniej jednak wciąż potwierdzenie znajduje pogląd, iż dolar powinien być kupowany na dołkach, podobnie jak to było w przypadku dzisiejszego posiedzenia EBC. Największym ryzykiem rzecz jasna wciąż pozostaje FED.

Biorąc pod uwagę oczekiwania co do polityki FED, a także dzisiejszy zwrot na EURUSD wydaje się, że przed FED-em trudne zadanie. Z drugiej strony należy pamiętać, że Rezerwa Federalna także nie powinna  „lubić” silnego dolara. Aczkolwiek dane makro i Trump to czynniki nieubłaganie wskazujące ciaśniejszą politykę pieniężną. Z tego, a właściwie z tych powodów spodziewam się, że USD może pozostać na piedestale względem EUR. Sytuacja jest coraz mniej jasna jeśli chodzi o GBP czy waluty surowcowe, zwłaszcza AUD i NZD. Jeśli wzrostowy trend na rynku surowcowym zostanie utrzymany, a inflacja zacznie rosnąć, wówczas waluty Antypodów mogą być jednymi z największych wygranych. GBP swoją drogą powinien w przyszłym roku aprecjonować, o ile wątek Brexitu nie zabrnie w zbyt mocno niekorzystną stronę.

Zapisz się
i odbierz prezent

Zyskaj 30 sposobów na uwolnienie pieniędzy i otrzymuj praktyczne wskazówki dla Twojego portfela.
0 0 Głosy
Ocena artykułu
Powiadom mnie
guest
0 Komentarze
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w tekście
Pokaż wszystkie komentarze
Koszyk0
There are no products in the cart!
0
Coś jest niejasne? Zapytaj tutaj!x
Privacy Overview

This website uses cookies so that we can provide you with the best user experience possible. Cookie information is stored in your browser and performs functions such as recognising you when you return to our website and helping our team to understand which sections of the website you find most interesting and useful.