Co jest z inflacją? Nowotny (EBC) trafia w sedno sprawy

wpis w: Bez kategorii | 0

Choć bez wątpienia najważniejszą informacją z ostatnich godzin jest decyzja ogłoszona przez Donalda Trumpa w kwestii opuszczenia paktu klimatycznego przez USA, to w kwestii rynkowej nie ma ona wielkiego znaczenia. Owszem, ceny ropy naftowej spadły w reakcji na te doniesienia, gdyż mówi się, że USA mogą w takim układzie zwiększyć wsparcie dla krajowej produkcji surowca, niemniej póki co ropa ma swoje własne problemy.

Podobnie jak rozmowy dotyczące Brexitu, tak i w tym przypadku wycofanie się nie jest szybkie. Najwcześniejszą datą, kiedy Amerykanie będą mogli oficjalnie opuścić porozumienie paryskie jest 4 listopada 2020 roku. Warto tylko dodać, że w swojej argumentacji Trump wskazywał, iż porozumienie to nie przynosi korzyści USA, za to faworyzuje inne kraje jak Chiny czy Indie. Ewentualne opuszczenie paktu klimatycznego postawiło by Stany Zjednoczone obok dwóch państw nie partycypujących w porozumieniu – Syrii i Nikaragui.

PBoC miesza na rynku pieniężnym. Co dalej z AUD?

Niemniej w dzisiejszym wpisie chciałbym zwrócić uwagę na ostatnie wypowiedzi jednego z członków Europejskiego Banku Centralnego – Ewalda Nowotnego. Jest to o tyle ciekawa osobistość, gdyż trudno sklasyfikować go jako jastrzębia czy gołębia w kwestii decyzji w polityce monetarnej. Komentarze te stoją w absolutnej zgodzie z moim poglądem przedstawionym jakiś czas temu, gdzie poruszyłem kwestie produktywności, niskiej presji płacowej i potencjalnych skutków dla banków centralnych pod kątem osiągania przez nich celów inflacyjnych.

W środę Nowotny wypowiedział kilka dających do myślenia stwierdzeń:

  • trzeba zastanowić się, czy cel inflacyjny EBC jest wciąż realistyczny
  • możliwe jest, że stopa inflacji pozostanie nisko
  • z drugiej strony niska stopa inflacji niekoniecznie jest zła, jeśli w tym samym czasie osiągany jest wzrost gospodarczy

W mojej opinii to jeden z ciekawszych wypowiedzi bankierów centralnych w ostatnim czasie w ogóle. W środowisku, kiedy wszyscy wyczekują z niecierpliwością wyższej dynamiki płac z powodu zacieśniającego się rynku pracy, ta wypowiedź rzuca światło na zupełnie inną stronę medalu.

Nowotny ewidentnie zaczyna podejrzewać, że cel inflacyjny (w przypadku EBC jest to poziom bliski 2%) może nie zostać osiągnięty w ogóle. Niemniej nie nazywa tego jakąś katastrofą w przypadku, gdy jednocześnie osiągany będzie przyzwoity wzrost gospodarczy. Stąd zachodzi pytanie, czy może zasadnym byłoby obniżenie, a może nawet porzucenie celu inflacyjnego na rzecz wzrostu PKB? Na ten moment to pytanie retoryczne, choć według mnie byłby to ruch w dobrą stronę.

Analiza finansowa KGHM. Główne ryzyka zakupu akcji

Nawiasem mówiąc uważam, że w Polsce NBP również utrzymuje zbyt wysoki cel inflacyjny (2,5%) i mimo tak dobrej sytuacji a rynku pracy, z jaką mamy do czynienia obecnie, nie widać jakiś drastycznych wzrostów płac. Z kolei sama stopa inflacji zaczyna opadać, podobnie z resztą jak w całej Europie, w miarę zanikania efektu bazy i wygaszania wpływu wzrostu ceny ropy naftowej.

Podsumowując, bazując na założeniu, iż ceny ropy naftowej nie będą istotnie przyczyniać się w najbliższych miesiącach do wzrostu poziomu cen (a przez to ceny żywności również będą miały mniejszą presję do wzrostów, wszak paliwa stanowią istotny koszt w produkcji) wydaje się, że banki centralne będą musiały gruntownie przemyśleć swoją politykę.

Co więcej, powiedziałbym  nawet, że FED podnosząc obecnie stopy procentowe (w ciemno licząc na wzrost płac) robi poniekąd błąd. W zasadzie do osiągnięcia celu inflacyjnego na wskaźniku PCE jeszcze sporo brakuje, nie mówiąc już o jego przestrzeleniu, zaś płace wciąż nie zostają podnoszone. W mojej ocenie wcale nie muszą zostawać podnoszone z uwagi na szybko rozwijające się procesy globalizacyjne oraz automatyzujące produkcję.

Zatem, bez wyższych poziomów płac presja inflacyjna będzie mocno ograniczona, co rzecz jasna nie musi negatywnie rzutować na wzrost gospodarczy (patrz Polska, USA czy nawet Szwajcaria lub Szwecja). Na koniec jeszcze zasugerowałby, że niższa inflacja na całym świecie wcale nie będzie oznaczać mniejszej zmienności na rynku walutowym (gra pod aprecjację/deprecjację waluty z uwagi na zmiany w stopie inflacji). W ciąż jednym z najważniejszych czynników sterujących rynkiem FX jest realna stopa procentowa, a właściwie ich różnica w dwóch krajach (para walutowa). Niższa inflacja sprawi jedynie, że nominalne rentowności obligacji będą bardziej odzwierciedlać swoje realne miary, pozostając jednocześnie dominującym czynnikiem do analizy wartościowości walut.