Koniec V-kształtnego odbicia w USA?

wpis w: Bez kategorii | 0

Seria ostatnich danych makroekonomicznych z gospodarki USA była imponująca. W większości przypadków zobaczyliśmy mocną poprawę względem poprzednich miesięcy, co zaczęło odbijać się echem na rynku, iż recesja, którą prawdopodobnie mamy już za sobą, będzie bardzo głęboka, ale również niezwykle krótka. Niemniej niemalże równo z coraz to lepszymi odczytami z realnej gospodarki zaczęły płynąć informacje odnośnie do przyspieszenie tempa pojawiania się nowych przypadków zakażenia koronawirusem. Co istotne, z gospodarczego punktu widzenia negatywne efekty tego zjawiska już są widoczne, co może znacząco wpłynąć na ścieżkę poprawy ekonomicznej tamże.

Liczba zajętych stolików w restauracjach w USA oraz wybranych stanach w ujęciu rocznym, źródło: Bloomberg, InsiderFX Research

Jednym z mierników aktywności po stronie konsumenckiej w amerykańskiej gospodarce jest liczba zarezerwowanych stolików w restauracjach, które to dane zbierane są przez portal OpenTable. Lewa część wykresu przedstawia sytuację w całych Stanach Zjednoczonych, zaś prawa część ścieżki w sześciu wybranych stanach. W ujęciu krajowym widać, że poprawa, z jaką mieliśmy do czynienia niemalże od początku maja, została dość brutalnie przerwana wraz z początkiem bieżącego tygodnia, kiedy to roczne tempo rezerwacji stolików nagle przyspieszyło swój spadek do ponad 60%. Oczywiście dane są narażone na efekty bazy z analogicznego okresu sprzed roku, niemniej jednak sytuacja w poszczególnych stanach jest również alarmująca.

Co dalej z inflacją w polskiej gospodarce?

O ile w niedzielę nastąpił wyraźny skok (zmniejszenie rocznego tempa spadku) liczby zarezerwowanych stolików w wybranych stanach, o tyle poniedziałek przyniósł brutalne cofnięcie, a kolejny dzień kontynuację niskich dynamik. Wydaje się, że istotne może być obserwowanie tychże szeregów w weekendy, kiedy to aktywność tego typu powinna być istotnie większa. Niemniej już teraz można stwierdzić, że poprawa zatrzymała się, a nagły wzrost liczby nowych przypadków COVID-19 w niektórych stanach z powrotem mógł zasiać panikę wśród obywateli. Z drugiej strony między stanami widać mocne zróżnicowanie co do dalszego działania. Podczas gdy Nowy Jork ma przygotowywać się do kolejnej fazy odmrażania lokalnej gospodarki, o tyle w Teksasie zdecydowano o zamrożeniu tego procesu. Sytuacja tamże jest dość dramatyczna, a według medialnych doniesień w Houston (największe miasto Teksasu) już osiągnięto maksymalne obłożenie na oddziałach intensywnej terapii (choć nie wszyscy pacjenci leczeniu są na COVID-19).

Wkład wybranych stanów do PKB USA w Q4 2019, źródło: Statista, InsiderFX Research

Dlaczego obraz ten można zwiastować nadejście ciemniejszych dni dla gospodarki USA nawet bez implementacji kolejnego zamrożenia życia gospodarczego? Wydaje się, że strach przed zarażeniem może z dnia na dzień stawać się coraz większym hamulcem jeśli chodzi spędzanie czasu wolnego „na powietrzu” oraz w bardziej aktywny sposób. Jeśli tak, wówczas można oczekiwać ponownego ograniczenia korzystania z usług tego typu jak restauracje czy hotele, nawet bez kolejnej fazy zamrożenia lokalnej gospodarki. Co więcej, z badań wynika, że właśnie osoby zamożne mają większą tendencję do dystansowania się w obliczu pandemii koronawirusa, a więc można przypuszczać, że takie osoby będą też mniej skłonne do używania różnego rodzaju rekreacji. Jeśli więc sytuacja epidemiczna w USA zaczyna przybierać coraz bledsze barwy, można oczekiwać, że wydatki na dobra drugiego rzędu będą bardziej redukowane przez zamożniejszych obywateli, co będzie oznaczało bardziej bolesne konsekwencje gospodarcze (zwłaszcza dla sektora usługowego).

Na wykresie kołowym z kolei widać dlaczego zaprezentowana wyżej sytuacja właśnie w tych stanach jest tak ważna. Mianowicie, łącznie te sześć stanów odpowiada za blisko 45% amerykańskiego PKB (dane na czwarty kwartał 2019). Można więc rzecz, że losy utrzymania dynamicznej poprawy gospodarczej za oceanem leżą właśnie w tych lokalizacjach, gdzie aktywność konsumencka może w najbliższym czasie ponownie mocniej ucierpieć. W moim przekonaniu mogłoby to doprowadzić do sytuacji, w której trwające mocne ożywienie aktywności gospodarczej w USA byłoby istotnie spowolnione, a to z kolei może rzutować na dalsze tempo wychodzenia z kryzysu. Wiele bowiem może sygnalizować, że tempo wzrostu PKB w USA przyjmie kształt pierwiastka, a więc po gwałtowniejszym ożywieniu nastąpi ochłodzenie optymizmu. Po części za taki stan rzeczy mogą być winne same lokalne władze w poszczególnych stanach, które za szybko zdecydowały się na otwieranie gospodarek (często wbrew zaleceń służb medycznych). O ile w krótkim czasie decyzje te pozwoliły na szybsze odbicie aktywności w biznesie, o tyle mogą one odbić się czkawką w horyzoncie kolejnych tygodni. W obliczu pojawiania się drugiej fali zachorowań ludzie mogą bowiem sami sobie narzucić restrykcje, nawet bez takowych nakładanych odgórnie przez władze stanowe. Najbliższy czas pokaże jak wstrzemięźliwi średnio rzecz ujmując są Amerykanie.