Mglista wizja paktu handlowego NAFTA

wpis w: Bez kategorii | 0

Podczas gdy w kwestii publikowanych danych makroekonomicznych na światowych rynkach finansowych dzieje się ostatnio niewiele, to lukę tę doskonale wypełniają coraz bardziej interesujące negocjacje handlowe między USA i Meksykiem w sprawie zmian dotyczących umowy o wolnym handlu NAFTA. Warto nadmienić, że choć pakt ten zrzesza wszystkie trzy kraje Ameryki Północnej, to od kilku tygodni przy stole negocjacyjnym Kanady brak. Niemniej jednak wkrótce sytuacja ta może się zmienić, biorąc pod uwagę dokonany ostatnio postęp. Z drugiej strony nie brakuje wciąż punktów, które mogą obnażać słabości potencjalnych zmian.

Perspektywa polskiej gospodarki po ostatniej serii danych

Pierwsze pozytywne informacje pojawiły się już w poniedziałek, kiedy to zaczęto mówić o wypracowaniu wstępnego porozumienia przez stronę amerykańską oraz meksykańską. Mowa tutaj o jednej z najbardziej kontrowersyjnych kwestii, mianowicie sektorze motoryzacyjnym. Według wstępnych – wciąż nieoficjalnych – doniesień, zmianie ma ulec między innymi kwestia związana z pochodzeniem części wykorzystywanych przy produkcji samochodów we wszystkich trzech krajach Ameryki Północnej. Obecnie 62% części w samochodach sprzedawanych na całym kontynencie musi pochodzić z krajów partycypujących w NAFTA, zaś po potencjalnej zmianie wartość ta ma wzrosnąć do 75%. Poza tym, zgodnie z nowymi wytycznymi każdy wyprodukowany samochód ma być wykonany w 40-45% przez pracowników zarabiających minimum 16 USD na godzinę, by móc swobodnie być sprzedawanym w innych krajach NAFTA. Choć na pozór sytuacja wydaje się coraz bardziej klarowna, to jednak nie brakuje punków spornych, które mogą rzucać się cieniem na ratyfikację porozumienia.

Deficyt handlowy USA z Meksykiem w 2016 roku, źródło: Bloomberg, InsiderFX Research

Dzisiejszego ranka pojawiły się informacje, jakoby zgodnie z wypracowanym porozumieniem między USA i Meksykiem ten pierwszy kraj miał prawo nałożenia 25%-owego cła na importowane od Meksykanów auta i części, jeśli ilość ta przekroczy pewne poziomy. Ściślej mówiąc, kiedy wielkość zaimportowanych pojazdów z Meksyku przekroczy poziom 2,4 miliona, wówczas administracja Donalda Trumpa będzie miała prawo nałożenia ww. obciążenia. Warto jednak dodać, że ilość ta tyczy się jedynie aut osobowych oraz SUV-ów, których łączny eksport do USA w zeszłym roku osiągnął około 1,8 miliona. Poza tym dodatkowe cła będą mogły być także nałożone na importowane części, kiedy już łączna wartość importu tego rodzaju produktów przekroczy 90 mld USD. Taki obraz rzeczy sprawia, że amerykańscy producenci aut zaczynają się obawiać, że polityka protekcjonistyczna może dramatycznie podbić ceny aut i zredukować popyt. Warto również dodać, że do wielkości 2,4 mln importowane pojazdy do USA, które nie spełnią bardziej rygorystycznych norm co do zawartości części produkowanych w krajach NAFTA, będą obciążone cłem w wysokości 2,5%. Z kolei powyższe zestawienie jasno wskazuje, jak znaczącym sektorem dla Meksyku jest transport i związane z nimi kategorie.

Zwrot w wojnie handlowej pomoże soi?

Jeśli chodzi o ograniczenie 90 mld USD co do łącznej, rocznej wartości importowanych części z Meksyku do USA warto wskazać, że wartość ta również przekracza obecne poziomy. Niemniej jednak jeśli wartość rocznego eksportu części przekroczą tę granicę, wówczas mają one podlegać tzw. sekcji 232 dotyczącej ceł na stal i aluminium. Z drugiej jednak strony, zgodnie z doniesieniami ze strony meksykańskiego ministra gospodarki Guajardo, kraj miał zagwarantować sobie 40%-owy wzrost wielkości eksportu wyłączonego z ww. taryf. W całej układance nie można zapominać o Kanadzie, bez której jakiekolwiek zmiany w obecnej formie paktu handlowego są niemożliwe. Z tego też powodu na początku tygodnia pojawiły się głosy, jakoby nazwa porozumienia miałaby zostać zmieniona. Niemniej jednak na ten moment nie wydaje się, żeby taka konieczność miała miejsce, gdyż strona kanadyjska wyraża coraz większą aprobatę co do wypracowanych ustaleń przez USA i Meksyk. W związku z tym Kraj Klonowego Liścia zdecydował się na pewne ustępstwa w stosunku do USA dotyczące rynku mleka (możliwość zwiększenia eksportu tego surowca przez amerykańskich farmerów do Stanów Zjednoczonych) w zamian za ochronę lokalnych mediów przed konkurencyjnymi przedsiębiorstwami z południa. Na razie wydaje się, że trójstronne porozumienie może zostać podpisane jeszcze do końca bieżącego tygodnia, aczkolwiek w życie nowe zmiany miałyby wejść wraz z początkiem 2020 roku. Należy również wspomnieć, że tzw. klauzula zachodzącego słońca ma zostać rzekomo złagodzona i przegląd porozumienia NAFTA miałby się odbywać co 6, a nie jak wcześniej sugerowano 5 lat. Aspekty wypracowane przez stronę amerykańską mają rzecz jasna na celu redukcję deficytu handlowego, który wywiera presją na wzrost długu publicznego, dodatkowo obciążonego cięcia podatków.

Wycena walut EM na podstawie koncepcji REER obrazującej odchylenia standardowe od 10-letniej średniej, źródło: BIS, InsiderFX Research

Biorąc pod uwagę fakt, że ryzyko związane z porozumieniem NAFTA było jednym z najbardziej ciążących czynników na meksykańskim peso wydaje się, że waluta ta może złapać więcej wytchnienia w najbliższym czasie, o ile finalne (satysfakcjonujące Meksyk) porozumienie zostanie wypracowane. Bazując na danych BIS na koniec lipca niedowartościowanie MXN wyraźniej zmalało, co było między innymi podyktowane słabszą postawą USD, ale i również nadziejami co do postępu w negocjacjach handlowych. Mimo wszystko peso pozostaje wciąż ponad jedno odchylenie standardowe poniżej swojej 10-letniej średniej, będąc najbardziej niedowartościowaną walutą rynków wschodzących (w świetle powyższego zestawienia) wykluczając turecką lirę. Ponadto, w bezpośrednim starciu z TRY meksykańska waluta wygrywa w kwestii poziomu zadłużenia zagranicznego. Na koniec 2017 roku zadłużenie zagraniczne brutto Meksyku wyniosło 38% PKB, podczas gdy Turcji 53,3% PKB. W obliczu rosnących dolarowych stóp procentowych czynnik ten musi być brany pod uwagę.