O czym marzą inwestorzy? Już nie o monetarnych stymulacjach

wpis w: Bez kategorii | 0

Amerykański rynek akcji ma się coraz lepiej, notując rekordowe poziomy, rynek pracy jest na najlepszej drodze ku dalszej ekspansji, a inflacja – jak zapewniają członkowie Rezerwy Federalnej – wzrośnie w ciągu kolejnych kilkudziesięciu miesięcy. Z pozoru wydaje się, że wszystko zmierza w dobrą stronę, ale jak to zwykle bywa pozory czasem mylą.

Polecam: Odbierz ekskluzywne czasopismo branżowe FxMag ZA DARMO!

Giełda i akcje na niej notowane mogą rosnąć nawet w okresie nie najlepszej koniunktury w oczekiwaniu na lepsze czasy i w oparciu o prognozy. Zachodzi jednak pytanie, co jeśli owe prognozy, lepszych czasów nie zmaterializują się? Co jeśli rekordy na Wall Street osiągane są w oparciu o błędne nadzieje i przekonania?

Polityka monetarna zrobiła dużą robotę w ostatnim czasie, podniosła jednak zdecydowanie ceny aktywów na giełdzie, kierując jednocześnie koszt pożyczek mocno w dół, dla wielu rządów są to najniższe koszty w historii, z kolei niektóre z ich mogą nawet zarabiać na pożyczaniu od kogoś pieniądza. Mając jednak na uwadze prawo malejących przychodów należałoby oczekiwać tego, że polityka pieniężna najwyraźniej wyczerpuje się. Niekończące się cięcia stóp procentowych, rozszerzanie programów skupu aktywów, to wszystko zatrzymało globalną gospodarkę przed silną recesją, lecz nie wydaje się generować solidnego wzrostu gospodarczego.

Zobacz: Odbierz profesjonalny pakiet szkoleń HFT Brokers i zacznij tradować!

Stąd pojawiają się coraz bardziej wyraźne głosy o polityce fiskalnej, która leży na barkach rządów poszczególnych państw. Niemalże przy każdym posiedzeniu banku centralnego, który de facto napotkał ograniczenia w swojej polityce, możemy usłyszeć stwierdzenia, które wzywają rządy na prowadzenia aktywnej polityki fiskalnej. Mając tak niski koszt finansowania (rentowności obligacji w wielu przypadkach spadły w rejon 0%) takie regiony jak UK, USA, Japonia czy strefa euro są pod ciągłym naciskiem w celu poluzowania swojej oszczędnej natury i otwarcia nieco swoich kieszeni.

Częstość pojawiania się frazy "stymulacja fiskalna" w nowych artykułach, źródło: Bloomberg
Częstość pojawiania się frazy „stymulacja fiskalna” w nowych artykułach, źródło: Bloomberg

Jak widać na powyższym wykresie zainteresowanie polityką fiskalną pod kątem stymulacji gospodarczej mocno wzrosło w ostatnich tygodniach. Poprzedni duży wzrost tego tego częstotliwości pojawiania się słów wystąpił w styczniu 2009, kiedy to amerykański rząd przygotowywał się do wprowadzenia ustawy dotyczącej poprawy gospodarczej i polityki reinwestycji, pakietu fiskalnego sięgającego 814 mld USD, kiedy to gospodarka wpadła w recesję.

Kwartalny PKB USA, źródło: Bloomberg
Kwartalny PKB USA, źródło: Bloomberg

Jak udowadnia wykres powyżej, wzrost gospodarczy ponownie zdaje się zanikać. Gospodarka Stanów Zjednoczonych wzrosłą 1,1% w ostatnim kwartale, wolniej niż sądzono pierwotnie na poziomie 1,2%. To oczywiście znacznie lepiej niż na początku 2008 roku, lecz wciąż niewystarczająco, by zobaczyć dlaczego rozmowy o polityce fiskalnej znajdują się w ostrej krytyce. Ponadto ważą ostatnie dane o produktywności.

Obecnie mamy do czynienia ze znaczną ilością obaw dotykających rynki finansowe. Ceny zostały „zakotwiczone w otchłani” wraz z obligacjami, akcjami i walutami pozostającymi w bardzo niewielkiej zmienności w okresie letnim, wyjątkowo niewielkiej, nawet jak na warunki wakacyjne. Można więc doszukiwać się pewnego rodzaju poczucia nieuchronnie zbliżającej się recesji.

easymarket

Wracając jednak do tytułowego pytania, obecnie inwestorzy zastanawiają się co może zahamować indeks amerykańskiej giełdy, która zyskała już 7% w tym roku (SP500), zaś w połączeniu z indeksami innych giełd na świecie wzrost sięgnął już 10% w poprzednim roku. Stąd jasnym jest, że zasięg dla rozczarowań poszerza się. Jeśli nowy prezydent USA nie wypełni należycie swoich zobowiązań w kwestii naprawy infrastruktury, jeśli Japonia nie zdoła po raz kolejny przeprowadzić znaczącej skali inwestycji, jeśli Niemcy wciąż będą blokowały działania fiskalne w strefie euro oraz jeśli Wielka Brytania nie będzie podążać za swoją obietnicą „zresetowania” polityki gospodarczej – to wszystko zwiększa ryzyko recesji.