Co może prowadzić do dalszych wzrostów cen złota?

wpis w: Bez kategorii | 0

Wielu uczestników rynku zastanawia się skąd de facto wynikał ostatni silny ruch wzrostowy na rynku żółtego metalu. W ciągu lutego cena jednej uncji kruszcu zdrożała o 130$, co od razu pobudziło wiele instytucji do debaty na temat potencjalnego początku rynku byka. Oczywiście po części ruch wzrostowy wspierany był przez słabego dolara. Niemniej jednak rodzi się pytanie czy można było dostrzec kreującą się okazję inwestycyjną?

Zobacz także: Monitor rynku surowcowego (21.03.2016)

Spoglądając na wykres poniżej możemy z pewnością powiedzieć, że tak. Mniej więcej od połowy lutego dywergencja między ceną złota, a indeksem dolara dynamicznie rosła. To właśnie w tym okresie mieliśmy do czynienia z dość tajemniczym ruchem na metalu. Co ciekawe dokładnie w połowie poprzedniego miesiąca wskazywałem na możliwość wystąpienia takowego ruchu. W owej analizie bazowałem na kwartalnym raporcie Światowej Rady Złota (WGC), który pokazał bardzo intrygujące dane, szczególnie odnośnie do jednej kwestii, która może oznaczać nieuchronnie zbliżające się wzrosty metalu. Wracając jeszcze do poniższego wykresu, w tym przypadku grając pod dywergencję zarobilibyśmy głównie na szerokiej słabości amerykańskiej waluty, która „nadrabiała” stratę do złota. Sama cena kruszcu zaczęła pokaźniej tracić na kilka dni przed zeszłotygodniowym posiedzeniem Rezerwy Federalnej. Naturalną koleją rzeczy był gwałtowny wzrost w tym dniu, który jednak jest sukcesywnie znoszony.

Indeks dolara a cena złota, źródło: InsiderFX
Indeks dolara a cena złota, źródło: InsiderFX

Zakładając, że gołębia retoryka FED zostanie podtrzymana w najbliższych miesiącach dolara powinny czekać ciężkie tygodnie. Wciąż trzeba mieć na uwadze fakt, że aprecjacja tejże waluty trwa już blisko 2 lata. W tym czasie rynek dyskontował podwyżki stóp procentowych, grając pod jakże wahliwe oczekiwania. Warto pamiętać, że siła waluty często powoli zaczyna być tłumiona, gdy bank centralny jest już dość mocno zakotwiczony w podwyżkach stóp. Niemniej takiej sytuacji z pewnością jeszcze nie doświadczamy w USA. Po grudniowym ruchu, FED wyraźnie zmienił pogląd na ten temat (skądinąd zaskakując rynki), dając jasno do zrozumienia, że nawet rosnąca w ostatnich miesiącach inflacja (częściowo z powodu efektu bazy, gdzie jednak następny odczyt częściowo zaprzeczył tej teorii) oraz nieprzerwana poprawa na rynku pracy nie jest w stanie zmienić perspektywy FED ad hoc. Będąc przy inflacji przejdźmy więc do clou niniejszego wpisu.

Zobacz także: Bank Anglii coraz dalej pierwszej podwyżki stóp

Raz jeszcze możemy ponowić pytanie o możliwość predykcji ruchu cen złota, a patrząc na wykres poniżej mamy jasną odpowiedź, że był on przewidywalny już na samym początku bieżącego roku. Niemniej jednak ciężko w uzasadnieniach wielkich instytucji znaleźć podobne spostrzeżenia. Wykres ten obrazuje realną (skorygowaną o stopę inflacji CPI oraz PCE) rentowność obligacji amerykańskich w korelacji do cen metalu. Jak możemy zauważyć wraz ze spadkiem tychże rentowności (na wykresie ruch do góry z racji odwróconej skali) cena złota reaguje wzrostami. Skąd wynika taka zależność?

Realne rentowności obligacji 10-letnich w USA a cena ropy, źródło: InsiderFX
Realne rentowności obligacji 10-letnich w USA a cena ropy, źródło: InsiderFX

Nie trudno domyślić się, że złoto nie jest najbardziej płynnym i tanim środkiem tezauryzacji. W opozycji do gotówki, czy obligacji, które dają nam możliwość niemalże natychmiastowego uwolnienia danej kwoty w razie potrzeby, cena złota (fizyczna forma) nie jest tak płynna. Poza tym w przypadku fizycznej formy metalu dochodzą różnego rodzaju koszty przechowywania, co też czyni surowiec mniej pożądanym w okresie wyższych realnych rentowności. Z taką sytuacją mieliśmy do czynienia na przestrzeni ostatnich 5 lat, kiedy to realne rentowności sukcesywnie rosły powodując przepływ kapitału z rynku kruszcu w kierunku obligacji (inwestorzy preferują bardziej płynne formy inwestycji). Niemniej jednak w analizowanym okresie nominalna rentowność była względnie stabilna (z wyjątkiem tymczasowego ruchu w okolicę 3% na przełomie 2013 i 2014 roku), a za wzrostem realnych wartości przemawiała topniejąca inflacja, której spadek mocniej przyspieszył wraz z oberwaniem się chmury nad rynkiem ropy naftowej, ci miało miejsce w końcówce 2014 roku. Co działo się wówczas z realną rentownością?

Wyraźny i dynamiczny wzrost z okolic poniżej 1% do powyżej 2%. W środowisku niskiej inflacji złoto traci swoje „właściwości tezauryzacyjne” stając się rynkiem o mniejszym stopniu zainteresowania. Mniej więcej od czasu początku wielkiego spadku cen ropy rentowności zaczęły mocno tracić, co potwierdza rosnący popyt na papiery dłużne Stanów Zjednoczonych (spadająca rentowność = rosnąca cena obligacji). W obecnej sytuacji realne rentowności wciąż wskazują na możliwość kontynuacji wzrostów cen metalu, w chwili obecnej do około 1300$.

Zobacz także: Czy cena ropy osiągnęła już dno?

Biorąc pod uwagę ograniczone spadki cen ropy, a także co ważniejsze zacieranie się efektu bazy (spadek rok do roku wpływający na poziom inflacji nie jest już szokujący jak to miało miejsce w roku 2015, a wraz z kontynuacją odbicia cen czarnego złota możemy zobaczyć nawet pozytywną kontrybucję) można przypuszczać, że cena złota ma spory potencjał do wzrostów. Co ciekawe w opozycji do rynku akcyjnego (bazując na indeksie Dow Jones’a) złoto wygląda na relatywnie wyprzedane, niemniej trzeba mieć na uwadze ogromne wzrosty cen akcji w USA w ciągu ostatnich kilku lat,k których spadek może obniżyć względne niedowartościowanie ceny metalu. Inną istotną kwestią, dającą nadzieję na wyższą inflację jest wciąż solidna dynamika płac w USA, która – zgodnie ze słowami Yellen podczas ostatniej konferencji prasowej – ma dalszą przestrzeń do wzrostów. Tym samym wkrótce możemy zobaczyć mechanizm płacowo-inflacyjny, który z zasady ma pomóc w odbiciu dynamiki cen w kierunku celu FED.

Ważnym aspektem są również oczekiwania inflacyjne, które ostatnimi czasy odbiły (choć większy ich wzrost widziany jest w miarach rynkowych, a nie w opinii samych konsumentów). Jest to niezmiernie ważna informacja dla banku centralnego, który może dzięki temu uniknąć tzw. efektu drugiej rundy, czyli zakotwiczenia niskich oczekiwań inflacyjnych lub nawet deflacyjnych w społeczeństwie, co mocno utrudnia prowadzenie polityki pieniężnej, a w środowisku obecnych niskich/ ujemnych stóp procentowych może prowadzić do pułapki deflacyjnej. To wszystko z coraz lepszymi fundamentami dla rynku metalu powinno przemawiać, że rynek złota w średnim do długiego okresu może okazać się jedną z ciekawszych inwestycji.

Zobacz także: Inwestuj bez ryzyka. Otwórz konto i odbierz 30$ na start

Od strony technicznej notowania złota dotarły do silnego oporu wynikającego ze zniesienia 23,6% ruchu spadkowego od 2011 roku. Trzy kolejne świeczki na interwale tygodniowym nie zdołały przełamać tego obszaru, co może prowadzić do pewnej korekty ceny. Z kolei zamknięcie świecy tygodniowej powyżej tego obszaru powinno zachęcić coraz większą część rynku do kupna kruszcu. W chwili obecnej dogodnym miejscem do kupna wydaje się rejon 1200-1210$, gdzie przebiega sforsowana już linia trendowa oraz dolne ograniczenie trójkąta wzrostowego.

GOLDWeekly

Z kolei na bardziej krótkoterminowym interwale (dzienny) dostrzec możemy kanał spadkowy, którego dolne ograniczenie pokrywa się właśnie z wcześniej wspominanym poziomie. Techniczne załamanie spadków mogłoby nastąpić dopiero po spadku ceny poniżej dolne ograniczenie wzrostowej struktury trójkąta.

GOLDDaily