Polityczny miszmasz i wpływ na rynek walutowy

wpis w: Bez kategorii | 0

W ciągu ostatnich godzin doświadczyliśmy sporej dawki informacji politycznych, które już miały i wciąż mogą mieć pewien efekt na rynek walutowy, ale również i inne aktywa. Oprócz weekendowych wiadomości w postaci wyborów parlamentarnych w Nowej Zelandii oraz Niemczech, w poniedziałek godny odnotowania ruch został podjęty w Japonii co sprawia, że notowania USDJPY oraz tamtejszej giełdy mogą zostać narażone na pewne ryzyko. Zacznijmy jednak od najbardziej znaczących dla rynku finansowego wyborów.

Niemcy

Wynik wyborów parlamentarnych u naszego zachodniego sąsiada okazał się zaskakujący z tego względu, że skrajnie prawicowa partia AfD otrzymała zdecydowanie aż 13% głosów, co było ponad dwukrotnie lepszym rezultatem niż przed czterema laty. W konsekwencji partia ta będzie w Bundestagu po raz pierwszy od ponad 50 lat. Jeśli weźmiemy pod uwagę wyniki sondażowe sprzed okresu wyborów to wynik ten może rzeczywiście dziwie, jednak jeśli weźmiemy również pod uwagę fakt, że populistyczne ruchy niemalże w całej Europie zdecydowanie doszły w ostatnim czasie do głosu to Niemcy wciąż pozostają dość konserwatywni w tej kwestii.

Rozkład sił w Bundestagu, źródło: Bloomberg, InsiderFX Research

AfD będzie wejdzie do sejmu wnosząc aż 94 posłów co sprawia, że będzie dość znaczącym graczem po stronie opozycji. Tym czasem gorzką pigułkę porażki muszą przełknąć dwie rządzące do tej pory partie CDU/CSU oraz SPD, druga z wymienionych osiągnęła najgorszy wynik od czasów drugiej wojny światowej. Choć obydwie te partie mają wystarczającą ilość miejsc by ponownie utworzyć tzw. Wielką Koalicję, to lider SPD Martin Schulz wykluczył taką możliwość jeszcze w niedzielny wieczór. Przyjmując założenie, iż SPD rzeczywiście się nie złamie, wówczas jedyną możliwość dla zwycięscy wyborów będzie koalicja trójstronna z FDP oraz Zielonymi.

Oznaki rosnącej presji inflacyjnej w polskiej gospodarce

Taki miks polityczny jeszcze nie został przetestowany na szczeblu krajowym, co rzecz jasna budzi pewne wątpliwości i niepewności. Pojawił się nawet głosy, że w takim układzie nie można wykluczać przedterminowych wyborów. Przypomnijmy, że program polityczny FDP oraz Zielonych dość mocno się różni. W kwestii podatkowej FDP chce między innymi cięcia podatków w kwocie 30 mld EUR oraz spłacania długu krajowego, z kolei Zieloni optują za nałożeniem podatku na najbogatszych. Ponadto FDP jawnie opowiada się za zakończeniem polityki niskich stóp procentowych prowadzonej przez EBC oraz umożliwieniem krajom opuszczanie strefy euro.

Czas formowania rządu w Niemczech w poprzednich latach, źródło: Bloomberg, InsiderFX Research

Brak jednego, wspólnego gruntu sprawia, że rozmowy koalicyjne z pewnością nie będą łatwe, co dodatkowo może ciążyć niepewności politycznej. Zakładając, że czas trwania tychże rozmów do momentu zaprzysiężenia Bundestagu będzie podobny do tego z 2013 roku, wówczas nowy rząd w Niemczech powinien być znany dopiero na krótko przed świętami Bożego Narodzenia.

Mimo tego na rynku walutowym, ale i na niemieckim DAX-ie obyło się bez większych wyprzedaży. Pewne spadki były widoczne zwłaszcza na kursie euro, które zostały pogłębione w dalszej części poniedziałkowej sesji, lecz głównie z racji siły amerykańskiego dolara i kolejnych prowokujących wypowiedzi ze strony północnokoreańskiego ministra spraw zagranicznych. To właśnie to wydarzenie pogorszyło wyniki europejskich giełd na zamknięciu poniedziałkowej sesji, spychając na bok polityczne rozgrywki. Choć najbliższe tygodnie upłyną pod dyktando informacji z Niemiec odnośnie do potencjalnych ustępstw ws. utworzenia rządu mniejszościowego, to nie uważam, iż wydarzenie to będzie miało daleko idące reperkusje dla notowań euro.

Mocne sygnały dla wzrostu polskich inwestycji

Inną kwestią jest to, że znacznie rozdrobnienie w Bundestagu (aż sześć partii) oraz prawdopodobnie aż trzy partie rządzące sprawiają, że forsowanie kolejnych reform może być trudniejsze, niemniej jednak w mojej ocenie na ten moment za wcześnie, by osądzać w tej kwestii. Jeśli chodzi o sam kurs euro to rynek powinien skupić się dużo bardziej na październikowym posiedzeniu EBC i planowym ogłoszeniu re-kalibracji obecnego programu QE.

Nowa Zelandia

W przypadku Nowej Zelandii wyniki wyborów były niemalże zgodne z tym, na co wskazywały sondażowe przedwyborcze. Rządząca obecnie Partia Narodowa (w koalicji) zdobyła 58 mandatów w 120-osobowym parlamencie. Na drugim miejscu uplasowała się Partia Pracy z 45 miejscami, trzecia była partia Najpierw Nowa Zelandia otrzymując 9 miejsc, Zieloni dostali 7 stanowisk, zaś ACT Nowa Zelandia dobyła skromne 1 miejsce.

Wyniki poszczególnych wyborów w Nowej Zelandii, źródło: Bloomberg, InsiderFX Research

Patrząc na rozkład wyników wyborów sprzed ostatnich 10 lat można stwierdzić, że tegoroczny schemat nie odbiegał od tych z przeszłości. Na uwagę może zasługiwać lepszy wynik Partii Pracy, niemniej jednak jeszcze przed wyborami jasnym było, że nie uda się stworzyć rządu wyłącznie Partii Narodowej, choć brakło naprawdę niewiele, bo tylko 3 mandatów. Z drugiej strony nadmienić trzeba, że końcowe wyniki wyborów znane będą 7 października, kiedy podliczone zostanie około 380 tys. głosów zza granicy, aczkolwiek jest mało prawdopodobne, że zmienią one obecny układ sił.

Biorąc pod uwagę taki wynik sobotniego głosowania wydaje się, że obecny premier i jednocześnie lider Partii Narodowej Bill English ma największe szanse stworzenia koalicji z partią Najpierw Nowa Zelandia. Nowozelandzki premier zapewniał wczoraj, iż jest pewny osiągnięcia porozumienia koalicyjnego z liderem Winstonem Petersem. Tutaj również nie ma większego zaskoczenia, gdyż taki scenariusz być najbardziej prawdopodobny jeszcze przed wyborami. Aczkolwiek jak wspominałem już przed kilkoma tygodniami, partia Najpierw Nowa Zelandia jest partią populistyczną, która opowiada się wprost za zahamowaniem imigracji, co może odbić się na tamtejszym wzroście gospodarczym.

Z drugiej strony nie można również wykluczyć zjednoczenia się Partii Pracy wraz z Zielonymi oraz partią Najpierw Nowa Zelandia. Wszystko będzie zależeć od tego, co dwie partie o największym poparciu zaoferują Petersowi. To wszystko sprawia, że przed nami wydłużony okres politycznej niepewności, która już zaważyła na nastrojach gospodarczych w Nowej Zelandii. Według opublikowanych dzisiaj odczytów zaufanie w tamtejszym biznesie spadło do dwuletniego minimum (spadek z 18,3 do 0). W związku z powyższym sądzę, że piętno polityczne może być zdecydowanie bardziej wyraźne w Nowej Zelandii, aniżeli w Niemczech. Z tego względu NZD może radzić sobie słabiej względem USD, aczkolwiek nie jest wykluczona aprecjacja nowozelandzkiej waluty względem dolara australijskiego. Ten drugi będzie z pewnością narażony na większe spadki z uwagi na nadchodzący (druga dekada października) kongres Partii Komunistycznej Chin.

Japonia

Jakby polityki było za mało wczoraj premier Japonii Shinzo Abe zdecydował się ogłosić przedterminowe wybory na 22 października, co było jednak po części oczekiwane. Jednocześnie parlament ma zostać rozwiązany już w najbliższy czwartek 28 września. Celem zwołania przedterminowych wyborów jest rzecz jasna próba wzmocnienia pozycji lidera w tamtejszym parlamencie, sztuka która nie powiodła się Theresie May kilka miesięcy wcześniej pomimo korzystnych sondaży. W przypadku Japonii również mamy pewne ryzyko z uwagi na fakt, iż Yuriko Koike (była członkini w partii premiera Abe) zapowiedziała stworzenie własnej Partii Nadziei.

Nawet jeśli Partia Nadziei zdoła zdobyć część głosów trzeba pamiętać o tym, że poparcie dla opozycji w Japonii jest bardzo niskie i nie przekracza 10%. Tym samy wydaje się, że Abe jest ku najlepszej drodze do zwiększenia swojej kontroli w parlamencie. Pomóc mu może również twarde stanowisko wobec Korei Północnej. Celem premiera Abe jest otrzymanie 2/3 mandatów w japońskim sejmie. Jednocześnie Abe zapowiedział pakiet wydatkowy na kwotę 18 mld USD przeznaczony głównie na wydatki związane ze szkolnictwem, a także służbą zdrowia. Decyzja ta wydaje się zgodna z ostatnim odroczeniem terminu zbilansowania budżetu z roku 2020.

Sprawdź Profesjonalny Research InsiderFX - Waluty, Surowce, Akcje

Wszystko to sugeruje, że obecne stanowisko rządu jest zgodne z polityką Banku Japonii, który wciąż pozostaje zobowiązany do utrzymywania luźnej polityki monetarnej. Sądzę, że z uwagi na nowe ugrupowanie polityczne, które może nieco namieszać na scenie politycznej, potencjalnie zabierając część wyborców premierowi Abe, istnieje pewne ryzyko dla kursu jena czy tamtejszej giełdy w krótkim okresie, co powinno tylko pomóc wzrostom USDJPY w obliczu krótkoterminowego powrotu byków na rynku USD (sądzę, że rynek wciąż nie docenia możliwości podniesienia stóp przez FED w grudniu). Głównym ryzykiem pozostaje oczywiście geopolityka, która może ponownie zachęcić inwestorów do przychylniejszego spojrzenia w stronę bezpiecznych aktywów.

Rynki

EURUSD, W1, źródło: xStation5, InsiderFX Research

Na rynku głównej pary walutowe realizuje się dokładnie scenariusz, o jakim pisałem w analizie po zeszłotygodniowym posiedzeniu Rezerwy Federalnej. Mianowicie cena zmierza w kierunku ważniejszego wsparcia zlokalizowanego w okolicy 1,1720, przełamując uprzednio lokalny poziom obronny na 1,1840. W związku z tym podtrzymuje swój krótkoterminowy byczy pogląd na dolara i sądzę, że przed wznowieniem większych wzrostów możliwe jest przetestowanie krytycznej strefy wsparcia w rejonie 1,1450.

NZDUSD, W1, źródło: xStation5, InsiderFX Research

W przypadku dolara nowozelandzkiego wciąż ciężko jest przewidzieć długoterminowy kierunek. Niemniej jednak krótkoterminowo widzę potencjał do spadków w rejon długoterminowej linii trendowej, jeśli tylko niedźwiedziom uda się przełamać poziom 0,71. W najbliższych tygodniach NZD może również odczuć potencjalną słabość AUD związaną z kongresem Komunistycznej Partii Chin. Jeśli jednak chodzi o bezpośrednie starcie obydwu walut z Antypodów do w najbliższym czasie to NZD wydaje się mieć większe potencjał do wzrostów, również ze względu pozycjonowanie, co implikowałoby spadki na AUDNZD.

USDJPY oraz cena 10-letnich obligacji USA, D1, źródło: xStation5, InsiderFX Research

Na koniec rynek japońskiego jena, który niezmiennie sterowany jest przez rentowności amerykańskiego długu (na wykresie odwrócony wykres ceny). Technicznie para USDJPY wybroniła lokalną strefę wsparcia w okolicy 111, stąd wydaje się, że droga w kierunku 114,3 oraz 115,5 stoi otworem. Jeśli zatem w najbliższych tygodni nie będziemy mieli trwalszej eskalacji napięć geopolitycznych, wymienione wyżej poziomy są jak najbardziej możliwe. Para ta jest również jedną z niewielu, gdzie oczekuję aprecjacji dolara amerykańskiego w długim okresie.