Rusza porozumienie OPEC a cena ropy… mocno w dół!

wpis w: Bez kategorii | 0

Notowania ropy zanotowały na wczorajszej sesji pokaźny spadek ceny i to wbrew doniesieniom, iż dwa pierwsze kraje zadeklarowały się do obniżania swojego wydobycia. Mowa o Kuwejcie oraz Omanie. Ten pierwszy kraj miał zdecydował się obniżyć produkcję od nowego roku o 130 tys. baryłek do poziomu 2,75 mln. Z kolei jeśli chodzi o Oman, tam wielkość wydobycia ma spaść o 45 tys. baryłek do 1,01 mln.

Co się jednak stało i skąd wynika pokaźny spadek cen surowca na wczorajszej sesji? Głównym winowajcom okazał się amerykański dolar i jego spadkowa korekta, jaka pojawiła się wczorajszego wieczoru, już po zamknięciu giełd europejskich. Pokazuje to, jak bardzo notowania surowca są podatne na zmiany kursu USD. Z drugiej strony pokazuje to, że dobre dane makro mogą już być niewystarczające, by utrzymać popyt na „zielonym”. Wczoraj opublikowano bardzo dobry indeks ISM (co najbardziej zaskoczyło, to potężny skok subindeksu cen, który pobił konsensus o 10pkt. – to potężna różnica).

Zobacz: Co dalej na rynku pszenicy? Przed nami ważny okres!

Ważnym wnioskiem z tej reakcji jest również fakt, że rynek przestaje już skupiać się na słowach ze strony państwa OPEC (te już dawno został zdyskontowane). Obecnie inwestorzy czekają na twarde dane pokazujące, iż deal z listopada rzeczywiście jest przestrzegany. Owe dane poznamy jednak nie prędzej jak na początku lutego. Jeśli chodzi o dalsze prosperowanie cen surowca to jednak nie spodziewałby się jakiś spektakularnych wzrostów.

Produkcja ropy w ramach OPEC,źródło: Bloomberg
Produkcja ropy w ramach OPEC,źródło: Bloomberg

Jak widać na wykresie powyżej, tempo wzrostu produkcji w ramach kartelu w ostatnich miesiącach było imponujące, a przestrzeń do obniżki jest dość duża, tak samo duże jest ryzyko niedotarcia do poziomu założonego w listopadzie. Dodać trzeba również fakt, że z owego porozumienia wykluczone zostały Nigeria oraz Libia (kraj posiadający największe zapasy ropy w Afryce), która ponownie zwiększa swoje wydobycie z największego w kraju pola naftowego.

Zapoznaj się: Czy czeka nas zalew IPO spółek paliwowych w USA?

Libijskie pole naftowe „Sharara” dostarczy surowca rzędu 1,9 mln baryłek w tym miesiącu, według informacji agencji Bloomberga. Choć tempo to jest nieporównywalnie mniejsze jak było choćby w roku 2014, kiedy z tego pola pompowano nawet 9 mln baryłek ropy miesięcznie, to mimo wszystko ponowne uruchomienie całej infrastruktury (pole to było zablokowane przez ostatnie dwa lata) stwarza presję na wzrost produkcji w całym kraju, który przecież (podobnie jak Nigeria) ma póki co wolną rękę w zwiększaniu wydobycia.

Ponadto, wczoraj wieczorem iracki premier poinformował, że autonomiczny region Kurdów eksportuje więcej ropy niż zakładano w budżecie o ponad 17%. Póki co jeszcze nie poznaliśmy danych za grudzień.

Cena ropy brent i produkcja ropy w Libii, źródło: Bloomberg
Cena ropy brent i produkcja ropy w Libii, źródło: Bloomberg

Innym ryzykiem jest również to, jak zareaguje USA, które to prawdopodobnie z każdym dolarem w cenie baryłki będzie zwiększało swoją produkcję z łupków. Dzięki obniżonym kosztom wydobycia zachęta do zwiększania zaangażowania pojawia się już przy niższych cenach, jak było to jeszcze przed rokiem. To potencjalne zagrożenie dla wzrostu cen ropy. Ponadto, ilość wież wiertniczych stale rośnie, co także generuje presję na ceny i wprawia uczestników rynku w zakłopotanie, kiedy właściwie produkcja w USA „wystrzeli”.

baner728x90v4

Podsumowując, potencjał do pewnego wzrostu cen ropy z pewnością jest, niemniej jednak rynek musi dostać twardy dowód na to, że OPEC de facto przestrzega swoich ograniczeń i zdołał sprowadzić swoją produkcję do wytyczonych celów. Idąc dalej USA powinny powoli zwiększać produkcję sprawiając, że ceny powinny być zamknięte w pewnym korytarzu. Podobnego zdania są stratedzy Goldman Sachsa. Dzisiaj przed nami dane dotyczące zapasów ropy według API, natomiast taki sam raport opublikuje Departament Energii (DoE).