Ostatnia prosta sezonu wyników na Wall Street

wpis w: Bez kategorii | 0

Notowania amerykańskich indeksów giełdowych wciąż próbują podnieść się po stratach poniesionych w marcu, choć sztuka ta nie wydaje się taka prosta, to rzut oka na publikacje raportów finansowych za pierwszy kwartał spółek notowanych w trzech głównych indeksach nowojorskiej giełdy uspokaja. W telegraficznym skrócie można powiedzieć, że oczekiwania rynku póki co zostały pobite w każdej z analizowanej kategorii sugerując, że cięcia podatków mają (i mogą mieć w najbliższym czasie) pozytywny wpływ na akcje poszczególnych spółek. Z tego powodu inwestorzy giełdowi mogą być zadowoleni, bo lepsze wyniki to nie tylko zysk pochodzący z potencjalnie droższych akcji. W grę wchodzą jeszcze wyższe dywidendy czy programy skupu akcji (buyback).

Dlaczego USD lekceważy wyższe rentowności obligacji?

Pisząc o sezonie wyników najczęściej mamy na myśli główny, najszerszy indeks grupujący 500 spółek, niemniej jednak ważne jest również to, co dzieje się w indeksie NASDAQ, który zawiera spółki technologiczne będące mocno wrażliwe na zmiany koniunktury. Na dzień 7 maja (przed sesją w USA) można stwierdzić, że do tej pory wyniki spółek notowanych na Wall Street w dużej mierze sprostały rynkowym oczekiwaniom, co w wcale nie było takie oczywiste z uwagi na fakt, że analitycy mocno rewidowali w górę swoje estymacje z uwagi na wpływ reformy podatkowej. Z szumniejszych wyników można wymienić chociażby Facebook’a nękanego w ostatnim czasie aferą związaną z wyciekiem danych osobowych kilkudziesięciu milionów użytkowników, czy Apple’a którego dane o sprzedaży co prawdy nie oszołomiły, niemniej jednak spółka okazała się bardzo łaskawa dla inwestorów dowodząc bezpośredniego wpływu reformy podatkowej na pojedynczego inwestora dużej, amerykańskiej spółki generującej gro zysków za granicą.

Wyniki finansowe za pierwszy kwartał spółek z poszczególnych amerykańskich indeksów. Dane zawierają w pierwszej kolejności roczną dynamikę, a następnie odniesienie do oczekiwań rynkowych pod względem zysku netto i sprzedaży, źródło: Bloomberg, InsiderFX Research

Poniższa tabela zawiera pełne podsumowanie sezonu wyników na Wall Street aktualne na dzień 7 maja. Jak widać za nami już publikacja mniej więcej 3/4 wszystkich raportów i jak na ten moment można śmiało powiedzieć, że z tej perspektywy amerykańskie akcje zdają się otrzymywać świeżego paliwa do wzrostów. Nim przejdziemy do wglądu na poszczególne indeksy giełdowe pod kątem analizy technicznej warto przyjrzeć się nieco bliżej znanym już wynikom finansowym. Po pierwsze na uwagę zasługuje fakt, że póki co oczekiwania rynku zostały pobite zarówno w przypadku sprzedaży jak i zysku netto dla każdego z trzech wziętych pod uwagę indeksów, przy czym pozytywne zaskoczenie dotyczące zysków było zdecydowanie większe. W krótkim okresie to właśnie odniesienie do oczekiwań jest najważniejszym aspektem dla notowań akcji danej spółki, niemniej jednak w dłuższym horyzoncie czasowym należy również zwracać uwagę na to, czy poszczególna firma jest zdolna zwiększać swoją ekspansję generując przy tym większe zyski. Jeśli chodzi o indeksy na Wall Street śmiało można odpowiedzieć twierdząco.

Średnia, roczna stopa wzrostu zysku netto dla każdego z trzech analizowanych indeksów wyniosła mniej więcej 25%, co jest imponującym wynikiem. Ciężko jednak ocenić jak wyglądałyby owe wyniki, gdyby nie obniżka podatków (w mojej opinii nie byłyby one dużo słabsze z uwagi na fakt, że efektywna stopa podatkowa w dla wielu przedsiębiorstw jest znacznie niższa, aniżeli nawet obecna, niższa stawka podatkowa). Co jeszcze bardziej zadowalające to fakt, że spółki ze wszystkich indeksów istotnie poprawiły poziom marż na poziomie zysku netto, o czym świadczy niższy wzrost przychodów ze sprzedaży w porównaniu z zyskiem. Z kolei jeśli chodzi o rozkład poszczególnych kategorii warto zauważyć głębokie wytchnienie spółek związanych z sektorem paliwowym, co jest zapewne reperkusją wyższych cen czarnego złota na świecie. Zaś wyniki spółek z branży dóbr konsumpcyjnych uwypuklają fakt, że gospodarka amerykańska znajduje się już w dojrzałej fazie cyklu koniunkturalnego, w efekcie czego spółki te zaczynają mieć problemy ze wzrostem skali biznesu i generowanego z niego zysku. Mimo to oczekiwania rynku były jeszcze niższe, w efekcie tego każda kategoria z każdego indeksu zdołała średnio przewyższyć rynkowe przypuszczenia.

Wzrost w Europie spowalnia, bonanza w polskiej konsumpcji

Ostatnią kwestią jest bezpośredni wpływ reformy podatkowej na portfel pojedynczego inwestora giełdowego. Generując więcej gotówki spółki są w stanie wynagradzać swoich akcjonariuszy bardziej sowitymi dywidendami, które po implementacji reformy systemu podatkowego mogą być finansowane bez konieczności zaciągania kredytów. Zauważmy, że w Stanach Zjednoczonych polityka dywidendy stanowi trzon relacji inwestorskich i wypłacana jest najczęściej kwartalnie (forma odsetek od zainwestowanego kapitału), dlatego też spółki rzadko kiedy decydują się na niewypłacenie dywidendy (mowa o spółkach, które osiągnęły już znaczny wzrost i nie potrzebują tak dużych środków na inwestycje i dalszy rozwój). W związku z tym przedsiębiorstwa niekiedy zadłużały się, by wypłacić należytą sumę akcjonariuszom, niemniej reforma podatkowa sprawiła, że wiele z tych firm zdecydowało się sprowadzić kapitał zza granicy zwiększając swój zasób gotówkowy. Więcej gotówki to również potencjalnie większe szanse na przeprowadzenie skupu akcji własnych (buyback), które w USA porównywalny jest z dywidendą (można tak powiedzieć, gdy skupione akcje są umarzane), co jest bardzo istotne w obliczu rosnącego kosztu finansowania za oceanem.

SP500, W1, źródło: xStation5, InsiderFX Research

Pogląd na temat amerykańskiego rynku akcji, jaki przedstawiałem ostatnio przy okazji analizowania wpływu chińskich sankcji, nie uległ zmianie. Co więcej, dane finansowe spółek zdają się tylko potwierdzać tę tezę, zaś z technicznego punktu widzenia 50-tygodniowa średnia ruchoma jest w dalszym ciągu istotnym wsparciem dla kupujących. Obecnie rynek stara się sforsować ważną strefę podażową w okolicy 2680 punktów. Sztuka ta nie udawała się w ostatnich tygodniach, więc jeśli tym razem tygodniowe zamknięcie nastąpiłoby powyżej tego pułapu można podejrzewać, że zwyżka w kierunku 2800 punktów byłaby tylko kwestią czasu. Dopóki 50-tygodniowa średnia nie zostanie trwale wybita, dopóty w mojej opinii nie mamy większych szans na głębsze spadki.

NASDAQ, D1, źródło: xStation5, InsiderFX Research

Podczas gdy na indeksie SP500 bardzo dobrze działa średnia z interwału tygodniowego, w przypadku NASDAQ to samo możemy powiedzieć o dwóch średnich z interwału dziennego. Pierwszym punktem obronnym dla strony kupującej jest 150-sesyjna średnia, która w ostatnich dniach bardzo dobrze działała jako sygnał zakupowy. Jeśli natomiast poziom ten zostanie wybity, wówczas uwaga przesuwa się w kierunku 200-sesyjnej średniej, która w ostatnich miesiącach hamowała większe korekty. Obecnie celem dla indeksu jest poziom 7000 punktów i podobnie jak na SP500 tutaj również głębsze spadki wydają się mało realne dopóki cena pozostaje powyżej drugiej z wymienionych średnich.