Słabszy koniec świetnego tygodnia w Polsce

wpis w: Bez kategorii | 0

Opublikowane po godzinie 14:00 dane z polskiej gospodarki nie spowodowały szampańskich nastrojów na koniec tygodnia, niemniej spoglądając szerzej, ostatnie pięć dni z pewnością należy zaliczyć do udanych.

Notowania WIG20 zyskały najmocniej od początku obecnej hossy, tj. pierwszego tygodnia grudnia. Jednocześnie zyskał PLN na szerokim rynku (zwłaszcza względem USD i EUR), zaś rentowności długu pozostały na relatywnie niezmienionym poziomie. Takiemu obrotowi sprawy pomogły dwie rzeczy. Po pierwsze, porażka populistów w Holandii, a po drugiej Rezerwa Federalna, która choć podwyższyła stopy procentowe, to nie dokonując ważnej zmiany w dłuższym horyzoncie czasowym pomogła giełdom.

Kto rozdaje karty w FED?

Wracając jeszcze do danych makro z Polski. Analizując je, warto spojrzeć na całościowy obraz. Wcześniej w tym tygodniu otrzymaliśmy dane inflacyjne, które w dalszym ciągu pokazują wzrosty, spowodowane jednak w dużej mierze poprzez efekt bazy w postaci cen surowców energetycznych. Niemniej, mając na uwadze nienadążające tempo wzrostu płac nominalnych, wkrótce powinniśmy ujrzeć presję płacową.

Tutaj również warto wskazać na niesamowitą dynamikę wzrostu zatrudnienia, która w lutym wyniosła +4,6% r/r (ok. +23 tys. zatrudnionych) i była najwyższa od lat 2008/2007, a rzecz stała się również po bardzo dobrym styczniu w tym względzie (ok. +161 tys. zatrudnionych). Z kolei dynamika płac wyniosła +4% r/r i była zgodna z oczekiwaniami. Jednym słowem rynek pracownika coraz pewniejszy. Cieszy, zwłaszcza, że o takiej możliwości pisałem już od początku roku w obszernej analizie polskiej gospodarki (3 części):

Produkcja przemysłowa, rozkład: źródło: PAP

Wracając jeszcze krótko do dzisiejszych danych zauważymy, że spowolnienie nastąpiło głównie ze strony górnictwa i sektora wydobywczego oraz budowlanego. Niemniej należy wskazać, że przed rokiem w styczniu było o 2 dni robocze więcej, z kolei w lutym o 1 dzień mniej, stąd w dużej mierze to efekty kalendarzowe spowodowały takie wyniki.

Z drugiej strony jeśli spojrzymy na trendy w szerszym ujęciu (poprzez porównanie 3-misięcznych średnich) zauważymy, że absolutnie nie ma się czym martwić.

Źródło: InsiderFX, Spotdata

Pomimo spadku sporo słabszego od oczekiwań wzrostu produkcji przemysłowej trend zapoczątkowany w końcówce zeszłego roku wciąż pozostaje nienaruszony. Sprzedaż wygląda również bardzo dobrze, zaś trend w produkcji budowlano-montażowej, nawet po uwzględnieniu spadku w lutym, wciąż zmierza w kierunku „nad kreskę”. Mając na uwadze nadchodzącą wiosnę i większych ruch w całym sektorze budowlanym nie powinniśmy się martwić lutową wpadką.

Czekając na komunikat ze szczytu G20

Jeśli chodzi o polską giełdę, to już podczas wpisu dotyczącego podwyżki FED i tłumaczenia jej wpływu na wycenę spółek wskazywałem, że mamy spore szanse na zamknięcie się powyżej ważnego oporu. Będąc na niespełna 1,5h od piątkowego zamknięcie można chyba potwierdzić, że sztuka ta się udała (choć dzisiaj dzień trzech wiedźm, więc zmienność może podskoczyć bliżej fixingu). Stąd można powoli potwierdzić przebicie opór na WIG20 o jakich pisałem przy okazji ostatnich danych z Polski.

Z kolei rynek PLN wyglądał w tym tygodniu rewelacyjnie, niemniej w kolejnych dniach nie będzie już tak łatwo. Na USDPLN dotarliśmy do ważnego wsparcia znajdującego się nieco poniżej bariery 4,00zł. To właśnie tutaj zakończyła się ostatnia hossa na polskiej walucie, o jakiej pisałem wraz z początkiem roku (5 stycznia). Predykcja ta okazała się bardzo skuteczna, a poziom 4,00 został osiągnięty szybciej niż przypuszczałem. Obecnie spodziewam się wybronienia przez byki strefy popytowej na 3,98. Jej przełamanie otworzyłoby pokaźną przestrzeń do spadków.

W przypadku EURPLN ostatnie umocnienie PLN odbiega od tego, co dzieje się na rynku niemieckich obligacji. Rentowności bundów w ostatnim czasie mocno wzrosły, mimo to euro nie reagowało na takie ruchy. Wobec tego wytworzyła się potężna dywergencja, która ogranicza potencjał do większych spadków EURPLN. Moim zdaniem obecna strefa popytowa zostanie wybroniona, a w kolejnych dniach powrócimy bardziej zdecydowanie nad 4,30.

W przypadku GBPPLN oraz CHFPLN nie obserwowaliśmy większej zmienności. Wczoraj zarówno Bank Anglii jak i Szwajcarski Bank Centralny pozostawiły ustawienia polityki monetarnej na niezmienionym poziomie. Z drugiej strony jastrzębi głos członkini BoE mógł spowodować aprecjację GBP względem PLN. Niemniej silny złoty oparł się temu ruchowi.

easymarkets

Reasumując, polska gospodarka w dalszym ciągu ma się bardzo dobrze. Kapitał zaczyna ponownie płynąć w kierunku warszawskiej giełdy, a PLN znajduje się blisko wielomiesięcznych maksimów. Ze spokojem zatem możemy czekać na nadejście wiosny 😉