Zwrot w wojnie handlowej pomoże soi?

wpis w: Bez kategorii | 0

Ustalenia dokonane przez przewodniczącego Komisji Europejskiej oraz prezydenta Stanów Zjednoczonych wlały sporo nadziei w serca inwestorów w ostatnich godzinach, niemniej jednak w moim przekonaniu z optymizmem tym póki co nie powinniśmy przesadzać. Tak czy inaczej, porozumienie Juncker’a z Trumpem może być odczytywane jako krok we właściwym kierunku, który być może przyczyni się pewnego dnia do prawdziwego przełomu w globalnej polityce handlowej. Aczkolwiek, według mnie na razie jest zdecydowanie za wcześnie na podobne wnioski, pomimo zachęcającej reakcji na rynkach finansowych. W dzisiejszej analizie skupiam się raz jeszcze na rynku soi, o jakiej pisałem w ostatnim czasie całkiem sporo z wiadomych przyczyn.

Czy za paliwo zapłacimy jeszcze więcej?

Na początku jednak odnieśmy się do tego, co wypracowali obydwaj Panowie wczorajszego popołudnia w Waszyngtonie. Punktami, które najbardziej rzucają się w oczy jest „natychmiastowe” zwiększenie przez Unię Europejską importu amerykańskiej soi oraz gazu LNG. Prócz tego ustalono, że UE zniesienie taryfy celne nakładane na amerykański sektor przemysłowy, z kolei Stany Zjednoczone mają póki co zaniechać pomysłu obłożenia dodatkowym podatkiem samochody importowane ze starego kontynentu. Poza tym zapewniano, że w czasie pracowania nad implementacją ostatnich ustaleń (powołana ma zostać specjalna grupa robocza), obydwie strony nie będą eskalować konfliktu. Choć zapowiedzi te wyglądają na bardzo obiecujące, to są jedynie słowami, które najpierw trzeba przekuć w czyn. Mimo wszystko inwestorzy na rynku soi nie czekali ze swoją decyzją i rzucili się na skrajnie przeceniony surowiec. Dodajmy jednak, że nastroje prezydenta Trumpa zmieniają się jak w kalejdoskopie. Jeszcze dwa tygodnie wcześniej nazywał on UE wrogiem, teraz sytuacja zmienia się o 180 stopni. We wtorek, na dzień przed spotkaniem z szefem KE, Trump napisał w tweecie, iż idealnym rozwiązaniem byłoby zniesienie wszystkich przeszkód w wymianie handlowej z obydwu stron. Nie należy również zapominać o ostatniej umowie handlowej między UE a Japonią, na podstawie której zniesione mają zostać niemalże wszystkie cła co pokazuje, że UE stara się załagodzić napięcia handlowe widoczne na świecie. Wróćmy jednak do głównego tematu niniejszej analizy – soi.

Całkowity import soi przez UE i Chiny jako udział w eksporcie surowca przez USA, źródło: Macrobond, InsiderFX Research

Na wstępie należy powiedzieć, że Stany Zjednoczone tak naprawdę nie miały większego wyboru, niż przekonać UE do kupna większej ilości soi po tym, jak 25%-owe cło na ziarno wysyłane do Chin sprawiło, iż w oczach przedsiębiorstw z Państwa Środka amerykańska soja stała się bardzo droga. Tym samym Chiny będą najpewniej (na razie) importowały tak dużo brazylijskiej soi, jak tylko się da. Niemniej wraz z przełomem roku to zwykle udział amerykańskiej soi w chińskim imporcie królował, tym razem druga, największa gospodarka świata może być jednak zmuszona albo do importu soi z USA po dużo wyższych cenach, albo do znacznego ograniczenia konsumpcji surowca w tym okresie w ogóle. Widać więc jasno, że głównym graczem na rynku soi po stronie popytowej pozostają Chiny, dlatego też porozumienie USA-UE, choć obiecujące, nie będzie niebotycznym przełomem. Wykres powyżej doskonale obrazuje potężną różnicę w konsumpcji soi przez UE i Chiny. Według najnowszych szacunków USDA (Departament Rolnictwa USA), podczas gdy całkowity import soi przez Chiny w sezonie 2018/2019 wynieść ma 95 mln ton, to ze strony UE wielkość ta ma uplasować się na poziomie 15,3 mln ton.

Kluczowe fakty po danych makroekonomicznych z Polski

Choć fundamenty rynku soi wciąż nie wyglądają na solidne, co przedstawiałem bardziej szczegółowo przy okazji analizy lipcowego raportu WASDE, to w dużej mierze pogorszyły się one z powodu wojen handlowych. W tym miejscu dodajmy, że amerykańscy farmerzy dostali w tym tygodniu dwa prezenty. Oprócz potencjalnego udrożnienia kanału eksportowego soi do UE, USDA ogłosił również pakiet pomocowy dla tamtejszych rolników o wartości do 12 mld USD. Niemniej są to jedynie rozwiązania tymczasowe, które na dłuższą metę nie mogą być utrzymane. Dlatego też w moim przekonaniu wciąż zbyt wcześniej, by myśleć o znaczącym zwrocie w cenie soi. Takowy przyszedłby z pewnością, jeśli Stany Zjednoczone doszłyby do porozumienia z Chinami, co mogłoby zaowocować zniesieniem ceł na import amerykańskiego ziarna. Jednakże, na ten moment wydaje się to mało realną opcją. Na potwierdzenie tych słów warto przytoczyć komentarze oficjeli z Pekinu (Bloomberg nie podał konkretnego źródła) sugerujące, że Chiny są gotowe na działania odwetowe w każdej skali bez względu na fakt, że pole działania na tle ceł na import jest znacznie bardziej ograniczone z ich punktu widzenia (dużo mniejszy import produktów amerykańskich niż w przypadku USA). Uwagi te mogły pojawić się w odpowiedzi na wcześniejsze słowa Mnuchin’a, jakoby USA były gotowe do negocjacji z Chinami. Krótko mówiąc na ten moment nie wróży to zbliżającego się przełomu. W dalszym ciągu więc brać trzeba pod uwagę ryzyko osłabienia eksportu amerykańskiej soi w przyszłym roku handlowym, choć póki co sytuacja ta wyglądać może bardzo optymistycznie (sezonowo eksport soi z USA póki co przewyższa analogiczne poziomy sprzed roku).

Soja, MN1, źródło: xStation5, InsiderFX Research

Lipiec powoli chyli się ku końcowi, warto więc rzucić okiem na wykres miesięczny. Obecnie wygląda na to, że strona popytowa może wybronić silną strefę w okolicy 850 USD, niemniej na mocniejsze odbicie nie powinniśmy liczyć z uwagi na wyraźny opór tuż nad 900 USD. Tak czy inaczej, podobny do aktualnego kształt świeczki na koniec miesiąca może zwiastować lepsze nastroje w dalszej części roku. Rynek soi pozostaje wciąż bardzo atrakcyjny biorąc pod uwagę bieżącą cenę, jednakże, by ujrzeć mocniejsze wzrosty, zmianie musi ulec szersza perspektywa vide relacja Waszyngton – Pekin.