Czy PLN pozostanie gwiazdą Europy?

wpis w: Bez kategorii | 0

O tym, że polska gospodarka wchodzi w sprzyjający okres wiedziałem już na początku roku, kiedy publikowałem obszerną analizę makroekonomiczną. W pierwszej części pisałem więcej na temat inflacji, ściągalności VAT czy inwestycjach. Z kolei w drugiej części skupiłem się stricte na rynku pracy, konsekwencjach programu 500+, skutkach obniżki wieku emerytalnego oraz sektorze budowlanym.

Niemniej jednak nie przypuszczałem, że siła PLN będzie tak szeroka, tak długotrwała i tak znacząca. W swojej długoterminowej analizie par walutowych z PLN sugerowałem raczej umiarkowaną siłę złotego. Jednakże od tego czasu sporo się zmieniło. W międzyczasie zrealizowała się (prędzej niż zakładałem) prognoza spadku USDPLN w rejon 4,00. Blisko mojej prognozy znajduje się również kurs EURPLN, gdzie na początku roku zakładałem poziom 4,25 na koniec pierwszego półrocza. Z kolei CHFPLN i GBPPLN spadły wyraźnie mocniej niż oczekiwałem.

Aczkolwiek należy podkreślić, że w przypadku funta ruch ten jest w dużej mierze siłą PLN, a nie słabością GBP, gdyż ten mocno zwyżkował między innymi w odpowiedzi na przedterminowe wybory w UK zwołane przez Theresę May. Jednocześnie wciąż dostrzegam potencjał do odbicia, co zostało odzwierciedlone na początku roku w mojej prognozie (rocznej) dla kursu GBPUSD.

Sprawdź Profesjonalny Research InsiderFX

Z kolei CHFPLN spadał w mojej opinii nie tylko z racji siły polskiej waluty, ale i również korzystnych rozgrywek politycznych, które znacząco ograniczyły postrzegane przez inwestorów ryzyko (wybory prezydenckie we Francji, pomyślne referendum w Turcji, korzystne przyjęcie wiadomości o wyborach w UK), choć oczywiście nie brakowało wydarzeń, które powinny wspierać napływ kapitału w kierunku ‚bezpiecznej przystani’.

Wracając do tematu. Złoty jest od początku roku najlepszą walutą w Europie, co wynika w dużej mierze z rewelacyjnych danych makro z rodzimej gospodarki, ale i również z korzystnego uwarunkowania globalnego. Światowe instytucje takie jak Morgan Stanley czy ING wciąż uważają, że rajd PLN może dalej trwać.

Zachowanie kursu EURPLN podczas wyborów we Francji, źródło: Bloomberg

Morgan Stanley dostrzega naprawdę spory potencjał do spadków dla EURPLN, widząc parę w okolicy 4,10 w kolejnych miesiącach. Nie ulega wątpliwości, że zwycięstwo Macrona w wyborach prezydenckich jest pozytywną informację dla regionu EM. Co ciekawe, mimo że MS pozostaje neutralnie nastawiony do całego bloku walut EM, to wyróżnia jedynie PLN, jako walutę z potencjałem do dalszej aprecjacji.

Choć gospodarka polska nie wydaje się mieć na tym etapie słabych punktów, to w mojej opinii takowy znajdziemy na rynku pracy. Jest nim wciąż dość ospała (z historycznego punktu widzenia) dynamika wzrostu płac. Niemniej jak udowodniłem to w ostatnim, obszernym felietonie, nie jest to bynajmniej problem wyłącznie Polski. My i tak jesteśmy w o tyle lepszym położeniu, że odnotowujemy rosnącą stopę partycypacji pracy (bardzo podobna sytuacja do tej w Nowej Zelandii) w przeciwieństwie do USA czy Japonii.

Stopa partycypacji pracy oraz dynamika wzrostu płac w Polsce

Biorąc to pod uwagę i zakładając, iż nie zobaczymy kontynuacji tak dużej dynamiki wzrostu płac, jaką widzimy od kilku miesięcy sądzę, że NBP pozostanie raczej ostrożny z podnoszeniem stóp procentowych. Z tego właśnie powodu w ostatniej analizie sugerowałem, że w przyszłości banki centralne będą zmuszone do przemyślenia istotności dążenia do dość wysokich celów inflacyjnych. Niska presja płacowa powinna po prostu tłumić wyraźniejszy wzrost cen w gospodarkach.

W mojej opinii, choć dolar amerykański powinien stawać się powoli interesujący do sprzedaży między innymi za EUR czy SEK, to w opozycji do PLN nie spodziewam się dalszej deprecjacji. Końcowi korekty może również pomagać malejący dyferencjał w stopach procentowych na korzyść PLN. Niemniej wiele zależeć będzie również od zachowania się ceny na wykresie. Na interwale tygodniowym wyłamane zostało bowiem dolne ograniczenie kanału trendowego i dopiero powrót do jego wnętrza da szansę na atak poziomu 4,00.

W kwestii EURPLN również nie dostrzegam większej przestrzeni dla spadków. Sądzę, że „podłoga” może zostać ułożona gdzieś w okolicy 4,20. Spora dywergencja z niemieckimi obligacjami również sugeruje, że powinniśmy znajdować się sporo wyżej. Biorąc pod uwagę możliwość sygnalizowania przez EBC powolnego taperingu powinniśmy ujrzeć wyższe rentowności obligacji w strefie euro. To w jeszcze większym stopniu oddziaływałoby na spadek ich cen, zwłaszcza na dłuższym końcu krzywej. Reasumując, poprawa danych makro, ograniczone ryzyko polityczne oraz zalążek odbijającej inflacji powinny zmienić postrzeganie EBC na mniej gołębie, wspierając wzrosty wspólnej waluty.

Wielką niewiadomą pozostaje obecnie CHFPLN, który nieuchronnie zbliża się do kluczowego wsparcia w rejonie 3,8030. Spadek poniżej tego poziomu oznaczałby najtańszego franka od czasu, kiedy SNB zniósł próg obrony na EURCHF w styczniu 2015 roku. Na ten moment sytuacja techniczna sprzyja złotemu, potwierdzone zostało między innymi wyłamanie dołem z długoterminowego kanału trendowego. Taka sytuacja (słabszy CHF na szerszym rynku) cieszy nie tylko polskich kredytobiorców, ale i również szwajcarski bank centralny, który usilnie stara się osłabiać swoją walutę.

Wciąż niepewna pozostaje sytuacja na GBPPLN, gdzie sytuacja techniczna powoli zmierza ku wyjaśnieniu. Na interwale tygodniowym znajdujemy się bowiem coraz bliżej wyłamania z formacji trójkąta, które mogłoby oznaczać początek większego ruchu trendowego. Na tę chwilę kluczowymi poziomami są 4,94 oraz 5,11.

Podsumowując, uważam że dalsza aprecjacja PLN jest mocno ograniczona, zwłaszcza w stosunku do EUR, nieco mniej do USD. Pewną przestrzeń wciąż widać względem CHF. Mimo wszystko sądzę, że obecne poziomy są interesujące do fizycznego zakupu obcych walut, czy to w celach konsumpcyjnych, czy inwestycyjnych w dłuższym horyzoncie czasowym.